Archive

Monthly Archives: February 2011

Nowy projekt. Owoc współpracy z producentem Szopsem, którego bity można usłyszeć między innymi na nowej płycie Onara. Niewątpliwym minusem w pracy był brak osobistej znajomości. Niestety za pośrednictwem facebooka nie da się poznać człowieka. Dlatego udeżyłem w ciemno, skupiłem się na pseudonimie traktując go bardzo dosłownie. Celem było uzykanie ciekawego znaku przywołującego na myśl klasyczny hip hop. Zainspirowany znakami drużyn znanymi baseballówek zaprojektowałem mordę złego szopa. Jestem bardzo z niego zadowolony. Tym bardziej cieszę się, że Szopsowi zwierzak też przypadł do gustu. Nie widziałem jeszcze na naszym rynku podobnych rzeczy także myślę, że będzie łatwo zapadał w pamięć i stanie się rozpoznawalny. Logo to dopiero początek naszej współpracy. Niedługo dalsze efekty. Pozdrawiam

Advertisements

 

Zapomniałem napisać o tym wcześniej ale projekt, którego byłem fizyczną częścią „Value Meat“ jako jeden z 10 został zakwalifikowany do udziału w wystawie w Galerii KK Outlet przy Hoxton Square. Zdziwiłem się bardzo ponieważ, jak wcześniej pisałem nie bardzo byłem przekonany co do pomysłu i realizacji. A jednak. W miniony czwartek o godzinie 18 odbył się wernisaż. Przybyła masa ludzi, mnóstwo! Wszystkie projekty bardzo dobrze wpasowały się w przestrzeń galerii. Moim osobistym faworytem był i jest stół, który złamał się w pół pod ciężarem ponad 1000 przyklejonych gum do żucia. Wszystkie zostały przeżute przez członków grupy. Podkreślam ponad 1000! Wizualnie miód dla oczu. Niestety zapomniałem jaki przekaz ze sobą niósł i w jaki sposób odnosił się do tematu czyli „Shop“. Tak więc był stół, mogliśmy rownież podziwiać specjalnie zmodyfikowaną rasę ludzi dostosowaną do robienia zakupów czyli naturalnych rozmiarów pacynki zgięte w pół lub z bardzo wyciągniętymi kończynami górnymi. Po całej galerii rozsiane zostały pieski Chiwawa wykonane z masy solnej. Plątały się pod nogami zwiedzających i każdy mógł zabrać do domu własny egzemplarz i stać się przez chwilę Paris Hilton. Jednak ku naszej uciesze największe wrażenie na publice wywowała prezentacja mojej grupy. Niestety przez zaklejone oczy nie widziałem wyrazu twarzy ludzi, którzy podchodzili i przyklejali na nas karteczki. Jedyne co słyszałem to słowa typu weird, creepy, awesome itp. Bez dwóch zdań zrobiliśmy na nich niezłe wrażenie. A to chyba dobrze. Pod koniec wystawy zostaliśmy nagrodzeni brawami. Było warto wystać te trzy godziny (z krótkimi przerwami) bez ruchu. Świetny klimat, super organizacja. Całość była filmowana, jak zdobędę film napewno zamieszczę. Poniżej zdjęcia. Mam nadzieję, że na następnej jeśli będzie pokażę własne umiejętności.  Pozdrawiam.

 

Chyba wszyscy projektanci i w ogóle ludzie, którzy tworzą pragną aby projekty ich autorstwa były odkrywcze, nowatorskie i oryginalne. Najlepiej takie, na które nikt inny w życiu by nie wpadł. Od jakiegoś czasu zmagam się z myślami na ten temat. Czy rzeczywiście ślęczenie nad kartką papieru całymi dniami ma sens? Zawsze byłem przekonany, że tak i pewnie każdy kreatywny umysł też. Przecież tylko wymyślając nowe rzeczy można pchać to wszystko do przodu.

Jednak kilka osób zaczęło mi uświadamiać, że można inaczej. Pierwszą z nich jest Michael Bierut, który w jednym z wywiadów powiedział, żeby nie bać się oczywistości i pomysłów, na które wpada się po sekundzie. Ba opowiadał o tym, że spora część projektów, które wychodzą spod jego ręki zostaje stworzona (w postaci szkiców) jeszcze na wtępnych spotkaniach z klientami, później jedynie rozwija wymyśloną koncepcje. Pierwsza myśl, szkic, booom! Po usłyszeniu tego pomyślałem ok, to pan Bierut z Pentagramu, który zjadł zęby i stracił włosy na zmaganiu się z projektowaniem, jego mózg przez lata został wytresowany do strzelania świetnymi pomysłami. Na ostatnim przeglądzie usłyszałem słowa, które przypomniały mi wywody wyżej wspomnianego. Otórz jeden z naszych wykładowców, powiedział żebyśmy traktowali swój target, odbiorców czy grupę docelową trochę jak idiotów ponieważ nikt nie zrozumie skomplikowanych treści bez opisu czy kilku minutowej prezetacji. Ma być prosto, a przekaz walić w mordę. Poza tym ludzie lubią rzeczy, które rozumieją, stają  się im bliskie. Może to brzmi śmieszne i płytko jednak coś w tym jest. W tym momencie koncepcja Bieruta nabiera sensu. Pierwsze pomysły zazwyczaj są najprostsze i oczywiste. Pewnie ¾ osób po usłyszeniu jakiegoś problemu po kilku minutach wytężania komórek wpadnie na podobne rozwiązanie, jednak boi się o tym powiedzieć bo uważa za mało oryginalne.

Jednak dlaczego coś mało oryginalnego musi być złe? W ten sposób wykorzystanie oklepanego pomysłu może stać się trafione ponieważ wszyscy tego unikają. Wydaję mi się, że w tym wszystkim nie chodzi tak bardzo o jakość pomysłów. Wiem, i wiele razy widziałem strasznie oklepane i oczywiste motywy jednak i ich podanie/prezentacja powalały na kolana. Tak więc nie bójmy się, korzystać z naszych pierwszych myśli. Przypomniało mi się jeszcze jedno wydarzenie, mianowicie warsztaty na wydziale artystycznym prowadzone przez Leonarda Konopelskiego. Szczególnie mocno zapadły mi w pamięci słowa o tym, że trzeba mieć jaja/odwagę do tego aby błyskawicznie rzucić ripostę na dany temat. Jak wyżej większość boi się tego, gdyż myślą, że to mało oryginalne itp… Nie jestem pewien czy to właściwa droga. Życie zweryfikuje najlepiej ale napewno coś w tym jest, przynajmniej warto pomyśleć.

 

Niedługo w Lublinie, a konkretnie 24 lutego w czarnym tulipanie odbędzie się impreza poświęcona J Dilli! Bogu dzięki za ludzi, którzy podjęli się organizacji! Bardzo żałuję, że nie będę mógł uczestniczyć w tym wydarzeniu. Żeby dołożyć dwa groszę od siebie przygotowałem na szybko dwa projekty plakatów ponieważ oficjalny…  Mam nadzieję, że jak najwięcej osób pojawi się na miejscu. Pozdrawiam!

 

 

Rzeczy z dzisiejszych warsztatów na granicy ilustracji i projektowania znaków. Poniżej prace objaśniające pojęcia memory i tipping point. Ciekawa zabawa, bardzo ciężka, no bo jak pokazać powietrze? Za mało czasu mieliśmy na przygotowanie, koło 4 godzin. Dobranoc.

 

Kolejna ciekawa platforma do promowania własnej twórczości. Designers of Tumblr zostało założone rok temu, może się pochwalić ponad 21.000 wystawionymi i  dzienną liczbą odsłon w wysokości 1000. Robi wrażenie. Polecam.

Edit. O kurde, w ciągu jednego dnia 154 osoby lubiło lub przekleiło na swoje blogi “simple”. Tym bardziej polecam!