Archive

Monthly Archives: January 2011

Dzień dobry! Od dłuższego już czasu nosiłem się z zamiarem zaprojektowania czegoś dla kwadratu. Siedząc tam czasami myślałem jakby to fajnie było gdyby cała drużyna miała takie same polówki z fajnym logo. Pijąc piwo marzyłem o fajnych kwadratowych podkładkach, a chodząc po mieście chciałem widzieć ciekawe plakaty reklamujące miejsce. A i jeszcze menu, ciekawe wyzwanie. Jednak z braku czasu nie miałem kiedy zebrać się i posiedzieć nad tym trochę. Aż do wczoraj. Jednak efekt końcowy nie jest zadowalający. Nie oddaje w ogóle klimatu miejsca, kojarzy się bardziej z logo jakiegoś salonu meblowego niż baru. Niby widzę jakiś potencjał w najprostszym rozwiązaniu jakim jest nazwa umieszczona w kwadracie ale za bardzo kojarzy mi się z identyfikacją mini i tym jak wsadzają wszystko w ten kształt. Dlatego skończyłem na można powiedzieć szkicach. Na razie nie mam w głowie innych pomysłów więc efekty wyrzucam do śmietnika. Miłego dnia(muszę coś dopisać żeby ostatnia linijka wyglądała dobrze).

Jakiś czas temu usłyszałem o bardzo ciekawej inicjatywie pod nazwą Paper Girl. Polega mniej więcej na tym, że ludzie z całego świata przesyłają swoje prace do Glasgow siedziby projektu. Jedyne wymagania jakie stawiają to żeby wypociny zmieściły się w tubie. Później z tego wszystkiego organizowana jest wystawa. Postanowiłem przyłączyć się do przedsięwzięcia. Posłałem kilka plakatów. Chyba dobrze się przyjęły bo na Facebookowym profilu Paper Girl napisano o przesyłce z Polski z fajnymi plakatami. Mam nadzieję, że na wystawie też się komuś spodobają. Z tego co wiem to do tej pory wpłynęły prace od 37 autorów z kilkunastu państw więc zapowiada się fajna impreza. Jeśli ktoś przypadkiem będzie w Glasgow 18 lutego to zapraszam do  La Group. Jednak najciekawsze będzie to co wydarzy się po wystawie.  Wszystkie prace zostaną zwinięte w rulony po kilka różnych w jednym, gdzie znajdą się także informacje o całym projekcie i artystach.

Dystrybucja prac odbędzie się za pomocą kurierów rowerowych wzorowanych na amerykańskich ‘’paperboys”, taka forma dystrybucji zapewni dotarcie do przypadkowych ludzi w różnych częściach miasta stając się ciekawszą alternatywą dla galerii czy muzeów.

Nie będzie możliwości nabycia prac podczas wernisażu czy wystawy, wszystkie prace będą rozdawane podczas Urban Action, co stanowi główną zasadę tego projektu. Projekt narodził się i jest organizowany w Berlinie od 2006 roku. Pomysłodawczynią całej akcji jest Aisha Ronniger.

Był odpowiedzią na zaostrzenie przepisów prawnych w Niemczech wobec sztuki ulicznej oraz sposobem na nowa legalną formę przekazywania jej społeczeństwu.

Pomysł rozprzestrzenił się na cały świat mając swoje edycje miedzy innymi w USA, Kanadzie, Argentynie, Brazylii, Rumuni czy RPA.

W 2010 przyszła kolej na Wielką Brytanie, pierwszym miastem był Manchester, gdzie udało się zebrać ponad 700 prac. Teraz kolej na pierwsze miasto w Szkocji którym będzie właśnie Glasgow.

Tak wyglądała dystrybucja w Manchesterze

Fragmenty tekstu zapożyczone z maggnes.com

Wczoraj byłem na bardzo ciekawej wystawie, właściwie kilku. Jednak najbardziej cieszę się, iż dane mi było zobaczyć Reverting to type w Standpoint Gallery. Masę pięknych plakatów ilustracji wykonanych przy pomocy liter. Zapach farby, faktura papieru. Mniam, poniżej zdjęcia i kilka filmików przygotowanych na wystawę, miłej niedzieli!

Ps. jeżeli filmy rozwaliły się i wjechały na menu przepraszam, nie mam pojęcia o co chodzi.

 

Na gorąco. Jestem mega zaskoczony odbiorem naszego projektu! Niestety nie mogę zaprezentować zdjęć prezentacji ponieważ wszyscy zaangażowani nie mogli się ruszać. Ale od początku. Temat całości to Shop! Każda z grup miała w jakiś sposób ustosunkować się do kultury zakupów. Najlepiej jeśli końcowa praca dała się zamknąć w czterech ścianach w przestrzeni galeryjnej. Ponieważ na przeglądzie miała być obecna szefowa KK Outlet London (niestety nie mogła dojechać), która wybierze najlepszy projekt i wystawi go na swoich włościach pod koniec Lutego. Projekt trwał dwa tygodnie. Dołączyłem do swojej grupy w połowie prac. Pomysł już był więc nie mogłem dyskutować z resztą nad jego zmianą. Poza tym nie miałem nic lepszego na myśli więc po prostu siedziałem cicho. Od razu spisałem go na straty i olałem trochę. Tytuł naszego projektu to value meat. Skupiliśmy się na wartości rzeczy i dlaczego mają właśnie taką a nie inną. Na jakiej podstawie ludzie ją nadają. Koniec końców na pokaz wystawiliśmy siebie samych odzianych koszulki i bokserki. Mieliśmy również zakryte twarze. Wszystko po to aby jak najbardziej się zdehumanizować. Całość okraszona została krótkimi informacjami na temat: numer, wiek, waga, wzrost, kraj pochodzenia i data przydatności. Na tej podstawie zgromadzona publicznść miała nas ocenić przyklejając na nas karteczki post-it tym samym decydując kto ma największą wartość. Porównać to wszystko można trochę do kupowania kurczaka. Mamy spory wybór jednak wybieramy tego jednego ponieważ wygląda tak i tak, ma odpowiednią wagę itp. Na chwilę staliśmy się przedmiotami oklejonymi żółtymi kartkami (było ich bardzo dużó). Myślałem, że projekt zbierze marne recenzje ponieważ w założeniach mieliśmy założenie strony internetowej, na której będzie można oddawać głosy. Miała wystartować w czwratek rano, a faktycznie można ją odwiedzać od dzisiaj. Do tego wygląda tak, że nawet nie będę zamieszczał odnośnika. (nasz grupowy spec od www zawalił). Miało być jeszcze kilka rzeczy, miało być. Ale udało się. Ludzie dobrze przyjęli mini wystawę. Została bardzo dobrze oceniona wię jest spoko. Poniżej zamieszczam zdjęcia z przeglądu, któty moim zdaniem wypadł świetnie! Może nawet najlepiej z dotychczasowych. Bardzo dobry poziom prac i dużo ciekawych pomysłów. Enjoy! I miłego weekendu.

Ps. Nauczka na przyszłość, nie wierzyć ludziom na słowo.

 

Jakiś czas temu zostałem poproszony przez redaktora Gładysiewicza z portalu nowamuzyka.pl o napisanie podsumowania roku 2010. Miało wyjść z tego zbiorcze podsumowanie ludzi dłubiących coś i zajmujących się czymś. Nie wiem co z tego wyjdzie dlatego zamieszczam swoją część. Postanowiłem ugryźć całość z nieco innej strony. Skupiłem się na okładkach. Uważam, że ostatni rok nie był za dobry jeśli chodzi o poligrafię muzyczną. Jednak udało mi się znaleźć 5 perełek. Wsadziłem całą muzykę do jednego wora dlatego nie będzie podziałów na gatunki oraz miejsce tworzenia. Zapraszam:

5.Everything Everything- Man Alive

Everything Everything złapali mnie za serce świetnym wyczuciem w doborze zdjęć na okładkę nowego albumu. Przepiękne portrety zwierząt zmiksowane z ciekawą grafiką powalają na kolana przy bliższym zetknięciu. Okładka nabiera dodatkowej siły po włączeniu muzyki. Płyta bardzo dobrze współżyje ze sobą na tych płaszczyznach.

4. Brodka- Granda

Granda to klimat i eksperymenty z wieloma gatunkami muzycznymi. Bartek Arobal znakomicie wrysował się swoimi kredkami w nową płytę Brodki. Jego ilustracje świetnie podkreślają aktualny image artystki. Nie mogłem oderwać oczu od portretu Moniki z tylnej strony okładki. Majstersztyk!

 


3. Flying Lotus- Cosmogramma

Okładka Cosmogrammy chyba najtrafniej ze wszystkich pozycji w zestawieniu oddaje klimat płyty. Patrząc na grafikę możemy niemal usłyszeć muzykę. Natychmiast zostajemy wciągnięci w świat wykreowany przez Leigha J. Mc Closkeya i Flying Lotusa. Wielki plus za wspópracę i komunikację wizualną tłumaczącą sztukę Cosmogrammy. Steven Ellison pokazał jak bardzo ma otwartą głowę i jak dojrzałym jest artystą!

2. O.S.T.R.- Tylko dla dorosłych

Forin z Projektowania.org realizując poligrafię do nowego albumu Ostrowskiego potwierdził swój status jednego z najlepszych grafików w Polsce. Box T.D.D to przede wszystkim projektowanie w najlepszym wydaniu. Całość spleciona jest wspólnym pomysłem i działa na wielu poziomach. Najlepsze w tym wsyzstkim jest to że oglądając okładkę chcemy wiedzieć jak brzmi muzyka na płycie. Zasłużone drugie miejsce!

1.Kanye West- My beautiful dark twisted fantasy.

O płycie powiedziano już chyba wszystko. Jednak niewiele osób zwróciło uwagę na przepiękne wydanie nowego albumu Westa. Nie widziałem w 2010 nic lepszego. W zestawie dostajemy wielofunkcyjne opakowanie. Główną okładkę możemy zmieniać według własnego uznania. Do dyspozycji 5 różnych obrazów autorstwa George’a Condo. Do tego przepiękna ręczna typografia wijąca się na przestrzeni całej okładki. Nie można zapomnieć również o dołączonym filmie! Runaway może nie jest majstersztykiem reżyserskim ale miło się go ogląda. Świetne kadry i kolory. Uważam, że to najlepiej zaprojektowana i najciekawsza okładka z powstałych w minionym roku! Piękna rzecz, którą warto mieć na swojej półce.