Archive

Monthly Archives: August 2009

PetePhillyPerquisite_mysteryrepeats

Wiem, że będąc w Londynie powinienem słuchać Blur,  Arktycznych Małp czy Oasis, oj nie Oasis nigdy w życiu. Na szczęście mój Ipod wybrał Holandię na kraj dostarczający uciech muzycznych podczas angielskich wojaży. Konkretnie padło na Amsterdam i kolegów Pete’a Philliego i Perquisite’a. Grają przepięknie głęboko, grubo i tłusto.  Co ciekawe zacząłem ich słuchać w wakacje zeszłego roku i do tej pory, żaden kawałek z ich dwóch płyt nie znudził mi się ani trochę co więcej nabrałem do chłopaków jeszcze większego szacunku odkrywając  co raz nowe smaczki w ich produkcjach. Czasem nawet mam chęć postawić ich na jednej półce z The Roots ponieważ muzyka, którą tworzą jest równie głęboka i przepełniona różnymi gatunkami muzycznymi. jazzem, funkiem, soulem czy break beatem. Perquisite jest świetnym wszechstronnym producentem a Pete Philly doskonale odnajduje się w rymowaniu jak i partiach śpiewanych.

Już dawno nie słyszałem płyt tak trzymających poziom i pozbawionych słabych punktów. Chciałbym ich zobaczyć na żywo.

Wiem, że rap nie każdemu podchodzi ale tego musicie posłuchać, genialna grupa, polecam mocno serdecznie….

Jakiś czas temu miałem przyjemność odbywać praktyki w Warszawie w Good Brand & Company. Kilka refleksji na temat wielkomiejskiego projektowania. Nie jestem wielkim fanem naszej stolicy, ale trzeba przyznać, że ludzie tam mają zupełnie inne, o niebo lepsze podejście do grafików i reklamy wizualnej niż u nas  w Lublinie. Nigdy w życiu nie spotkałem ludzi tak zaangażowanych w swoją pracę. Do tego klimat, wszystko na luzie bez spięć, napięć i stresu kojarzących się z agencjami reklamowymi. Co więcej dzięki takiemu podejściu do pracy dziewczyny z Good Brand wydawały się pracować dużo bardziej efektywnie. Ah no i jeszcze jedna rzecz, komputery z pod znaku nadgryzionego jabłka, coś pięknego funkcjonalność, wydajność, wygląd oh, ah zakochałem się.

Generalnie, jeśli chodzi o relacje klient- agencja to niebo a ziemia pomiędzy naszym miastem i Wawą. W Lublinie ma być tanio, szybko i niekoniecznie ładnie, poza tym zleceniodawca jest panem i władcą niemającym pojęcia o projektowaniu a grafik rzemieślnikiem posłusznie wykonującym polecenia pana trzymającego kasę. W Warszawce przynajmniej w firmie, w której miałem okazje praktykować to zleceniodawca słucha a agencja mówi jak ma być. Poza tym współpraca pomiędzy agencją, co tu dużo gadać.  No o pieniążki, właśnie pieniądze, jeśli mowa o pracy to też ważny temat. Tu śmiech, tam całkiem ok.