Methodman & Redman- Blackout 2

Bez nazwy 1

Słucham trzeci raz tego albumu i pewnie na tym się nie skończy ponieważ będę się doszukiwał wyjątkowości tego wydawnictwa.  Jednak jak na razie jestem wielce rozczarowany. Wielki Meth i Red nie podołali i część druga Blackoutu jest co tu dużo mówić słabiutka! Strasznie szkoda, czekałem na tą płyte od wydania jedynki, czekałem na kolejny klasyk, niestety. Chrypka i seplenienie Methodmana nie wystarcza, szalony styl Redmana też już nie zaskakuje. Dlaczego? Bo podkłady kiepskie są. Oczywiście jest kilka kawałków, które przykuwają uwagę i kilka przy, których głowa wpada w niesamowitą wibrację. Keith Murray to człowiek, którego zapamiętałem najbardziej chociaż ma tylko jedną krótką zwrotkę w jednym kawałku, jego flow powala na ziemie tak, że przez 10 minut nie mogłem podnieść się z podłogi, Kocham tego człowieka. Jednak biorąc wszystkie za i przeciw to takie słabe 3 wychodzi, szkoda. Powyżej widać jak wielki jest stary krążek a jak malutkie nowe cd…  

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: